Jak to jest z tym brzuchem?

Posiadanie płaskiego, kusząco zarysowanego bądź mocno wyrzeźbionego brzucha stało się swego rodzaju ukoronowaniem aktywnego stylu życia i dbania o sylwetkę. Mało co robi na nas takie wrażenie jak mięśniowa ,,kostka” w tej partii ciała. Niestety, nadal wiele osób uważa, że najlepszą metodą by fałdki tłuszczu zastąpić imponującym sześciopakiem jest robienie tysięcy brzuszków. W dzisiejszym poście napiszę co nieco o swojej walce o piękny brzuch, przedstawię wieloaspektowość dbania o tę partię ciała i podam parę ćwiczeń, które dają zadowalające efekty bo same brzuszki, niestety, nie wystarczą.

Po pierwsze: dieta.

Zbilansowana dieta pozbawiona typowego junk food (chipsy, czekoladki, pieczywo napakowane chemią…wymieniać można bez końca) – czyli wszystko co powtarzam od pierwszego posta na tym blogu. Brzuch jest na tyle upierdliwy, że widać na nim absolutnie każde zaniedbanie i większe, nieplanowane odstępstwo od diety.

Jestem pewna, że wiele razy widzieliście w Internecie czy innych środkach przekazu hasła głoszące, że brzuch robi się w kuchni. Jest to stuprocentowa prawda. Weźmy sprawę na logikę – po co wzmacniać mięśnie brzucha (zresztą, sprawa tyczy się każdej partii mięśniowej) nie dbając o dietę? Efekty naszej pracy może i będą, ale ukryte pod wyhodowanym sadełkiem, które należy zrzucić.

Zatem, od początku: czysta, zbilansowana dieta.

Dieta mająca na celu poprawę wyglądu naszego brzucha nie wymaga wprowadzania szczególnych zmian względem diety mającej poprawić ogół naszej sylwetki – nie ma czegoś takiego jak dieta tylko na płaski brzuch – tkanki tłuszczowej pozbywamy się z każdej partii ciała w sposób równomierny.

  • w diecie warto bazować na chudym mięsie (drób, wołowina) rybach (jeśli chodzi o sposób obróbki termicznej to polecam piec, gotować bądź grillować), nie zapominać o warzywach jako dodatku do posiłków (uważajmy jednak na strączki – mogą powodować wzdęcia). Obowiązkowo należy dodać do posiłku źródło zdrowych tłuszczy (oliwa,orzechy,pestki dyni…). Niezbędne są również węglowodany, których doskonałym źródłem są ryże, kasze, płatki owsiane, bataty,
  • do korzystnego wyglądu naszego brzucha z pewnością przyczynią się również przyprawy wspomagające trawienie (majeranek, pieprz, cynamon, kurkuma, ostra papryka),
  • w walce o płaski brzuch pomocne będzie zrezygnowanie z napojów gazowanych (w słodkich napojach występują zatrważające ilości cukru, który z pewnością nie pomoże nam poprawić wyglądu sylwetki), poza tym dwutlenek węgla zawarty w gazowanych napojach może powodować wzdęcia i uczucie ,,wypełnienia” żołądka.
  • pij dużo; zarówno wody niegazowanej jak i herbaty (moim faworytem jest zielona – nie przekraczam jednak liczby 2 średnich kubków dziennie), zbawiennie na mój brzuch działają mocne napary z mięty (2 torebki na spory kubek). Dodatkowo, zachęcam do wypróbowania mojego rytuału, który ma miejsce każdego ranka – przed śniadaniem wypijam szklankę ciepłej wody z sokiem z połówki cytryny. Dzięki temu przez resztę dnia czuję się lekko.
  • soli używaj z rozwagą (nie jestem za całkowitą rezygnacją – uważam, że stosowana z umiarem nie zaszkodzi a wręcz jest potrzebna), jednak jej nadmiar zatrzymuje wodę w organizmie i sprawia, że czujemy się opuchnięci i jest nas wizualnie więcej.
  • nie przejadaj się. Jedz częściej, mniejsze porcje. Dzięki temu nie napełnisz żołądka do granic możliwości i brzuch nie będzie nabrzmiały’ przez resztę dnia.

– w moim przypadku (jednak jest to kwestia mocno indywidualna), niekorzystnie na żołądek, a tym samym na wygląd brzucha wpływał nadmiar spożywanego nabiału. Od kiedy całkowicie z niego zrezygnowałam widzę zdecydowaną poprawę samopoczucia i  wyglądu mojego brzucha. Jeśli masz zatem problemy żołądkowe, wzdęcia, problemy trawienne i nie możesz znaleźć przyczyny, zastanów się, czy istnieje możliwość, że jest nią nabiał (najlepiej zrezygnować z niego na parę dni i obserwować organizm).

Są to proste zasady, których wprowadzenie pozwoli Ci zawalczyć o płaski brzuszek. Ich wprowadzenie możesz zacząć stopniowo, obserwując jak zachowuje się Twoje ciało. Wniosek jest jednak jeden: jeżeli będziesz traktować swoje ciało jak śmietnik, pakując w nie niepełnowartościowe jedzenie, możesz być pewny/a, że nie zobaczysz upragnionych efektów.

Po drugie: odpowiednie ćwiczenia.

Metodę setek brzuszków co wieczór przerabiałam na własnej skórze. Nie muszę chyba wspominać, że oprócz potwornych bólów kręgosłupa efektów nie było żadnych. Sfrustrowana, zrezygnowałam praktycznie z każdych ćwiczeń na tę partię, błędnie myśląc, że płaski brzuch to luksus zarezerwowany dla Pań z okładek magazynów i że ,,normalny człowiek tak nie może”. Byłam w ogromnym błędzie – w ćwiczeniu mięśni brzucha ważny jest plan i konsekwentne jego realizowanie. Moje treningi tej partii odbywają się 2 razy w tygodniu, składają się z 3-4 ćwiczeń, po 4 serie każde, seria zazwyczaj mieści się w przedziale 20-30 powtórzeń.

Ćwiczenia na mięśnie brzucha:

  1. Plank – genialne ćwiczenie wzmacniające cały gorset mięśniowy. Zazwyczaj wykonuję 3-4 serie po 1 minutę każda,
  2. Podnoszenie nóg ku górze w pozycji wiszącej,
  3. Wszelkiego rodzaju spięcia (nie ,,pełne” brzuszki!) brzucha, moją ulubioną wariacją na temat tego ćwiczenia są spięcia brzucha z nogami uniesionymi do góry,
  4. Nożyce pionowe – wykonuję 3 serie po minutę każda,
  5. Spięcia brzucha na ławce skośnej z obciążeniem,
  6. Scyzoryki.

Ćwiczenia wykonuję przemiennie, tak by nie popaść w rutynę – z powyższego zestawu wybieram sobie kilka i robię danego dnia.

Co jest bardzo ważne w ,,odkrywaniu” mięśni brzucha? Aktywność która w sposób bezpośredni przyczynia się do spalania tkanki tłuszczowej (i utrzymania niskiego jej poziomu) – aktywność aerobowa. Jest to niezwykle ważny element – po każdym treningu siłowym (bez względu na to, czy w danym dniu ćwiczyłam brzuch czy nie) wykonuję 40 minut aerobów na dowolnej maszynie typu cardio (najbardziej lubię rowerek oraz szybki marsz na bieżni pod górę, więc te najczęściej wybieram).

Stosując się do przedstawionych przeze mnie porad możecie być pewni, że zauważycie znaczną zmianę w wyglądzie swojego brzucha. Przed moim jeszcze długa droga do wymarzonej kostki, jednak już widzę poprawę – zatem jedzmy  zdrowo, ćwiczmy sumiennie i cieszmy się pięknymi ciałami!

Jedna myśl na temat “Jak to jest z tym brzuchem?

  • 13 marca 2018 o 00:11
    Permalink

    Fajna szóstka 🙂 Nożyce i plank to zawsze był dla mnie „killer”. Najlepsze efekty właśnie to zestawienie mi przynosiło.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Znajdź nas na FB